🐷 Babia Góra Wschód Słońca Godzina

Zawoja i okolice. Babia Góra. Wskakuj na szczyt i zrób sobie najlepszy dzień! O Babiej Górze mówi się wiele. A na pewno mówi się dużo o jej dość luźnym podejściu do przejmowania się pogodą. Babia potrafi zaskoczyć i to w obydwie strony. Bywa, że słoneczny dzień zamieni w deszcz, przywita wiatrem i srogo sponiewiera chłodem. I wypad w góry Klientów i pracowników Centrum 3K - od razu ekstremalnie - Babia góra i nocne wyjście na wschód słońca. 17 śmiałków i najwyższy szczyt Diablak Diablak lub Babia Góra (słow.Babia hora) (1725 m n.p.m.) – najwyższy szczyt masywu Babiej Góry, w Paśmie Babiogórskim (Beskid Żywiecki) i jednocześnie najwyższy „pozatatrzański” szczyt całej Polski. Jego grzbietem przebiega granica polsko-słowacka oraz Wielki Europejski Dział Wodny (zlewisko Bałtyku i Morza Czarnego). Babia hora ( polsky Babia Góra) představuje s výškou 1725 m n. m. nejvyšší vrchol Beskyd i celých Vnějších Západních Karpat. Nachází se na hranici mezi Polskem a Slovenskem v oblasti Oravských a Žywieckých Beskyd. S prominencí 1075 m jde o druhou nejprominentnější horu Polska (po Sněžce) a třetí nejprominentnější Babia Góra ( słow. Babia hora) – masyw górski w Paśmie Babiogórskim należącym do Beskidu Żywieckiego w Beskidach Zachodnich [1] (według słowackiej terminologii są to Oravské Beskydy) [2]. Najwyższym szczytem jest Diablak (1725 m [3], według Geoportalu 1722,9 [4], niem. Teufelspitze, czyli Diabelski Szczyt ), często nazywany Nocne wyjście z przełęczy Krowiarki na Diablaka. (1725 m n.p.m.), najwyższy szczyt masywu Babiej Góry (Beskid Żywiecki), a także najwyższy szczyt Polski leżą Wschód słońca na Babiej Górze.Nie marnujcie czasu na głupoty zwiedzajcie i odkrywajcie nature. Społeczność Wschód słońca Babia Góra Babia Góra leży na południu Polski w województwie małopolskim na granicy ze Słowacją. Na południowy-wschód od Beskidu Żywieckiego rozciągają się Tatry, a na zachodzie – Beskid Śląski. Pod masyw Babiej Góry wbiega droga wojewódzka nr 957 (na Przełęcz Lipnicką, gdzie rozpoczyna się szlak pieszy). Babia Góra, 1 722,9 m n. m. [1] [2]) je najvyšší vrch Oravských Beskýd i podsústavy Stredné Beskydy. [3] Leží na slovensko - poľskej hranici, približne 18 km severne od Námestova. [4] Poloha. Nachádza sa na východnom okraji pohoria, v geomorfologickom podcelku Babia hora. [3] Na poľskom území nadväzuje pohorie Beskid Żywiecki. ndDZdYK. Babia Góra, najwyższy szczyt Beskidów Zachodnich to prawdziwa sucz. Pogoda na dole może być ładna, ale na górze pomimo zapewnień pogodowych czasami wieje tak, że majtki zrywa. Poranki na jej szczycie z widokiem na Tatry należą do legendarnych i ściągają spore ilości turystów na jej szczyt. No a „suczą” nazwałem na początku ją dlatego, że część osób na jej szczyt nie dociera, a nawet zdarzają się przypadki zgonów na jej szlakach. Ale po kolei. Babia Góra jest bardzo kapryśna i w zimie i w lecie. Pomimo tego, że szlak prowadzący na jej szczyt Diablak położony jest na wysokości 1725 metrów, to dotarcie na niego jest zgubne. W 2019 roku, pewien mieszkaniec Śląska, doświadczony w zimowych wędrówkach górskich, schodząc z Diablaka, przez słabą widoczność zgubił szlak w kosodrzewinie. Niestety nie przeżył. W zimie 2020 roku, GOPR dostał naprawdę masę zgłoszeń, od turystów, którzy skrajnie zmarznięci dzwonili po pomoc, bo też zgubili szlak. Już nawet nie chcę wspominać o epickiej wyprawie morsów w 2021, gdzie skończyło się ciężkimi odmrożeniami ich uczestników. Dlatego za każdym razem gdy piszę wpis o zimowych wejściach na szczyt, za każdym razem piszę takie ostrzegawcze smęty. Swoje na zimowych szlakach już się naoglądałem. Dlatego proszę cię drogi Czytelniku, przeczytaj ten wpis do końca zanim wybierzesz się na szczyt Babiej Góry. Rzeczy które musisz mieć w plecaku – Czołówka – z uwagi, że zimą dzień trwa krócej, nigdy nie wiadomo, kiedy zjedziesz ze szlaku. – Kije Trekkingowe – bez nich nawet nie idę w góry. Jest to jedna z najbardziej przydatnych rzeczy w naszym ekwipunku. – Raki/Raczki – nie kupujcie tanich gumowych z kolcami, przy niskich temperaturach jest bardzo prawdopodobne, że guma Wam pęknie. – Mapa – zawsze noś w plecaku. Niby można na komórce, a co jeśli z zimna siądzie bateria ? – Dwie Pary Rękawiczek – jak będzie wiać 40 km/h na godzinę to mi podziękujecie – Kurtka przeciwwietrzna – zakładamy przy dłuższych postojach lub jak wieje. – Aplikacja – za darmo do pobrania. Można ściągnąć mapę offline. – Termos – Herbata na szlaku obowiązkowo. – Komin – jak wieje trzeba czymś twarz zasłonić. – Numery Ratunkowe – warto mieć w razie kryzysowej sytuacji. – Ogrzewacze do rękawiczek lub butów. Trasa : Przełęcz Krowiarki -Sokolica-Kępa- Gówniak- Babia Góra ( Diablak) Długość Trasy : 10 km ( w dwie strony ) Czas – 4/4 godzin Trudność : Zależy od pogody. Po wyjściu z kosodrzewiny może bardzo mocno wiać. Radzę uważać – nie jednego kozaka pokonała „Babia Góra” Najpopularniejszym podejściem na szczyt jest szlak czerwony z „Przełęczy Krowiarki” 1012 m. Na przełęczy jest parking, na którym możemy zostawić auto w nocy, a jak zejdziemy o poranku, to już na nas będzie czekał parkingowy. Koszt parkingu to 15 zł. Z miejscem na parkingu może być kłopot w dzień, bo w nocy jak byłem to pół parkingu było już zapełnione. A w późniejszej wędrówce na szczyt okazało się, że nie tylko ja wpadłem na pomysł podziwiania wschodu słońca na lodowym szczycie góry. Do pokonania od „Przełęczy Krowiarki” na Szczyt mamy 4,6 km z przewyższeniem 700 metrów. Normalnie taką trasę można pokonać w 2,5 godziny, ale w zimie może to wydłużyć się o godzinę ze względu na oblodzony szlak albo częste postoje na zdjęcia, jak jesteście pasjonatami fotografii. Już praktycznie na samym szczycie Na Przełęczy Krowiarki, już założyłem raczki, od początku mamy ostre podejście w lesie. Do tego dodajmy oblodzony szlak. W sumie jest to odcinek najbardziej wyczerpujący podczas wejścia na Babią Górę. Jak już dojdziecie do Sokolicy 1376 m. to można tam chwilę odsapnąć na pobliskich ławeczkach. W tym punkcie zmienia się parę rzeczy. Kończy się podejście w lesie, a zaczyna się kosodrzewina. Zaczyna wiać. Na szczęście podejście tutaj się lekko wypłaszcza i już nie ma takiego hardcoru jak przy pierwszych 300 metrach przewyższenia. W zimie idąc od Sokolicy czerwonym szlakiem można się łatwo zgubić, pamiętam, że wchodząc jeszcze w nocy, dwa razy udało mi się zboczyć ze szlaku, a zorientowałem się dopiero widząc czołówki innych ludzi wchodzących na szczyt parę metrów ode mnie. Kosodrzewina, zanika przed Kępą – punktem widokowym, z którego można dojrzeć Tatry. Ja zatrzymałem się dalej, dopiero przed Gówniakiem, szczytem na wysokości 1617 metrów, robiąc dłuższy postój. Mam idealną pogodę. Nad Tatrami widać drogę mleczną i po prostu jest to dla mnie niesamowity widok. Patrzę się na czerwony szlak w stronę Sokolicy i widzę dziesiątki czołówek innych osób, które tak jak ja chcą powitać dzień na szczycie Babiej Góry. Widok z Babiej Góry Tutaj zrzucam plecak i zabieram się za zdjęcia. Powolutku przemieszczam się w stronę szczytu Diablaka( Babia Góra), ale nie dojdę. Widoki zaczarują mnie już na „Gówniaku”. Po prostu nie będę chciał iść dalej. Jest wystarczająco magicznie. Słońce zaczyna wschodzić oświetlając powoli szczyty Tatr. Jak dla mnie niesamowity spektakl, nawet wiatr ustał i nie jest zimno. Wpadam w foto-amok, który trwa ponad godzinę. Dopiero pakuję się po wschodzie słońca i ruszam na szczyt. Na Diablaku, jestem 20 minut później i zaczyna wiać, tak że czapki zrywa. Widzę wszędzie ludzi kryjących się pod murkiem ułożonym z kamieni. Część osób zaczyna już schodzić, a ja spędzam kolejne dwadzieścia minut delektując się widokiem z najwyższego szczytu Beskidów Zachodnich, który należy do Korony Gór Polskich. Babia Góra, jak widać przyciąga fotografów 😉 Zejście na parking w Krowiarkach zajmuje od 60 do 70 minut. Zależy od tempa. Warto jeszcze się zatrzymać na punkcie widokowym w Kępie, zrobić jeszcze parę fot i w końcu czmychnąć na dół do parkingu, gdzie będzie na Was czekał Pan, który powie „dzień dobry, poproszę 15 zł za parking”. Jak podobał Ci się wpis to zobacz również na inne moje górskie wpisy w Karkonoszach, Bieszczadach czy Tatrach. Powiązane posty Teraz mówię sercu, aby sercem było; Ta noc do innych jest niepodobna.(fragment utworu grupy Maanam) To była noc do innych niepodobna. Była niemal pełnia księżyca, gwieździste niebo mrugało maleńkimi punkcikami gwiazd. Na wschodzie jaśniała Wenus. W świetle zachodzącego księżyca pożegnaliśmy noc, by zaraz potem w bajecznej kolorystyce świtu powitać nowy dzień. Mieszkańcy babiogórskiego boru okazali się nam przychylni, a szczególnie niedźwiedź, który nie był głodny, zaś chłodna Królowa okazała się być łaskawą, ale wróćmy do początku... Piątek, 28 września, godzina bus zatrzymuje się w miejscowości Zawoja-Widły. Wysiadamy. Większość domów już śpi, co zdradza ciemność w oknach. W oddali słychać szczekanie psa. Drogę rozświetla nam blask księżycowej tarczy. Do pełni już blisko, dzieli nas od niej tylko jedna noc. TRASA: Zawoja-Widły (598 m Zawoja-Składy (638 m Zawoja-Markowa (718 m Schronisko PTTK na Markowych Szczawinach (1180 m Babia Góra, słow. Babia hora (1725 m Przełęcz Brona, słow. Brána (1408 m Schronisko PTTK na Markowych Szczawinach (1180 m Sulowa Cyrhla (891 m Stary Groń (844 m Zawoja-Podryzowane (663 m OPIS: W Zawoi-Widły odnajdujemy zielony szlak. Jest zaraz przy rozgałęzieniu ulic. Ruszamy wzdłuż asfaltowej drogi. Po 20 minutach mijamy osiedle Zawoja-Składy. Tutaj na rozwidleniu dróg nasz szlak prowadzi na lewą odnogę drogi. Prawą doszlibyśmy do osiedla Zawoi o nazwie Czatoża. Lewa, biegnąca wzdłuż Marków Potoku prowadzi nas do osiedla Markowe. Docieramy do niego po 50 minutach wędrówki. Zawoja-Składy. Obelisk przy rozwidleniu dróg. W Zawoi Markowe wchodzimy do boru Babiogórskiego Parku Narodowego, gdzie księżycowe światło jest zbyt słabe, by oświetlać nam drogę. Uruchamiamy własne źródła światła. Szlak wiedzie teraz szeroką, częściowo kamienistą drogą. Podobnie jak przez osiedla Zawoi wciąż nabieramy spokojnie wysokości. Przechodzimy przez Polanę Pośredni Bór i wchodzimy na węższą drogę zwaną Zbójeckim chodnikiem. Droga zaczyna nabierać większej stromości. Po przecięciu dolinki potoku szlak dalej regularnie pnie się w górę. W końcu ścieżka zaczyna robić zakosy po zboczu. Wyprowadzają one na niewielką polankę. Po drugiej stronie polanki dołącza do nas czarny szlak z osiedla Podryzowane. Chwilę potem, o godzinie wychodzimy na Markowe Szczawiny, gdzie na wysokości 1180 m stoi budynek schroniska. Zatrzymujemy się w nim przed dalszym podejściem, korzystając z turystycznej kuchni schroniska. Schronisko jeszcze mocno śpi, ale z pewnością już za niedługo obudzi się i jego goście wyruszą tam gdzie my. Zapewne po to też przyjechali tu, tylko trochę wcześniej. Pod Schroniskiem PTTK na Markowych Szczawinach. Godzina Nie czekając na pobudkę w schronisku o godzinie wychodzimy na zewnątrz i w górnej części polany odnajdujemy żółte znaki, które kierują nas w lewo na wygodny płaj. Prowadzą wspólnie z niebieskimi znakami, aż do „skrętu ratowników”, na którym żółte znaki skręcają na lewo wprost na zbocze. Zostawiamy płaj za sobą. Kamienna ścieżka pnie się systematycznie gęstym borem, wzdłuż potoku Szumiąca Woda. Początek żółtego szlaku na Markowych Szczawinach. Nie istnieje tu coś takiego jak cisza nocna. Trzeba przyznać, że nocą las tętni zupełnie innymi dźwiękami niż w dzień. Samotna wędrówka zapewne dostarczyłaby ogromnej dawki adrenaliny, choć nawet w grupie można wzdrygnąć się na dobiegający szelest, czy odgłos łamanej gałązki. Wkrótce bór zaczyna rzednąć, mijane drzewa stają się coraz bardziej karłowate. Tarcza księżyca zaczyna być widoczna ponad naszymi głowami. Odbijane przez niego światło słoneczne oświetla nam drogę, ale nie myślimy o wyłączeniu własnych źródeł światła, które pozwalają sprawdzić to co dzieje się między leśnymi drzewami, a dzieje się tam wiele. Coś tam się rusza, a odgłosy rozlegające się echem po okolicy zdradzają rykowisko jeleni. Wkrótce wychodzimy ponad górną granicę lasu. Ścieżka wchodzi do Kotlinki Suchego Potoku. Przed nami skryte mrokiem nocy północne stoki Babiej Góry i urwiste Kościółki. Ich imponująca wyniosłość przysłoniła tarczę księżyca. Wrócił nieskazitelny mrok. Pośród ostatnich drzew, szlak skręca w lewo i pnie się ostro po kamiennych stopniach w górę przez zarośla i kosodrzewinę. Idziemy powoli, bynajmniej nie z powodu zmęczenia. Staramy się optymalnie dostosować tempo wędrówki, by nie przegrzać się. Tu jest dość ciepło, ale na szczycie może być diametralnie inaczej, co jest zjawiskiem zupełnie normalnym w przypadku kapryśnej Babiej Góry. Wszyscy o tym wiedzą, jak potrafi być zaskakująca. Pierwsze łańcuchy na Perci Akademików. O godzinie docieramy pod skały Perci Akademików. Ruszamy dalej trawersem na lewo pod skalną ścianą po wąskim, podskalnym przejściu przytrzymując się łańcucha. Potem w górę kamiennym chodnikiem i kamiennymi stopniami do następnego łańcucha pod skałami urwiska. Uwalniamy się od leśnych szmerów, zostawiamy je w dole, ale jeszcze słychać szelest poruszających się zarośli. To z pewnością jakiś zwierz, bo gdyby to byli inni wędrowcy widzielibyśmy światełka czołówek. Niebawem jednak z jednej strony mamy skałę, a po drugiej otwartą przestrzeń. Nocne wspinanie dostarcza odmiennych emocji. Nie widzimy pod nami pokonanej wysokości, ale mimowolnie ją wyczuwamy. Rozciągająca się za mrocznym dnem panorama jednoznacznie to potwierdza. Widoki (pewnie zaskoczymy) są rewelacyjne. Widać to, czego nie widać w dzień. Multum wsi i miasteczek, tysiące mrugających światełek osad ludzkich aż po kres horyzontu. Dalekosiężność tego widoku jest ogromna, mimo panującej nocy. Nigdy nie spotkaliśmy się z taką za dnia. Perć Akademików i kolejne łańcuchy. Nad urwiskiem. Dalej szlak pnie się w górę idąc skosem na lewo. Na skałach rozświetlanych światłem czołówek dostrzegamy mnóstwo długonogich pajęczaków. Cały czas wspinamy się wąską ścieżką nad skalnymi obrywami, ubezpieczając się łańcuchami. W końcu docieramy pod klamry ułatwiające wejście na pionową skałę Czarnego Dziobu. Bez nich wdrapanie się po obrywie skalnym byłoby bardzo trudne. Powyżej mamy jeszcze krótki odcinek z łańcuchem i zbocze zmienia charakter. Jest łagodniejsze i pokryte potężnymi głazami. To skalne rumowisko, w którym ścieżka naszego szlaku lubi na chwilę zaniknąć. Marsz przez rumowisko zajmuje nam przeszło 20 minut. Naskalni towarzysze wspinaczki na Perci Akademików. Przy urwisku. Łatwiejszy fragment Perci Akademików bez zamontowanych ułatwień. Wspinaczka na Czarny Dziób. Wspinaczka na Czarny Dziób. Po prawej stronie światło naszych czołówek wychwytuje z czerni białą figurkę Matki Boskiej, umieszczoną w małej grocie na wysokości 1723 m Kopuła szczytowa jest już bardzo blisko. Po paru krokach docieramy do grzbietowego czerwonego szlaku. Znajdujemy się nieco na wschód od kopuły szczytowej Babiej Góry. Skręcamy w prawo i dosłownie za moment zdobywamy szczyt Babiej Góry (słow. Babia hora, węg. Babia gura, niem. Teufelspitze; 1725 m Diablak jak go też zowią. Figurka Matki Boskiej umieszczona w małej grocie na Babiej Górze. Jest godzina Księżyc rządzi jeszcze na niebie pokrytym tysiącami gwiazd. Po południowej stronie doliny toną w bieli morza mgieł. Na północy wszystko tonie w kolorowych punkcikach świateł miast i wsi. W dzień nie widać tej rozciągłości ludzkiego osadnictwa. Nie widać też tylu mrugających czerwonym światłem kominów i masztów antenowych. Na północnym wschodzie doskonale widać rozciągłość Krakowa, a na północnym zachodzie szczególne zagęszczenie świetlnych punkcików Śląska. Lekko wieje chłodem z południa. Słychać pochrapywanie śpiących turystów, otulonych od stóp do głowy w śpiworach. Przybyli tu już wcześniej. Znajdujemy miejsce od zawietrznej pod kamiennym wiatrołapem, gdzie rozkładamy karimatę, ale nie kładziemy się. Nocny krajobraz naszych rodzimych stron oszałamia widokami. Trudno się jest mu oprzeć, tym bardziej, że przyszło nam się zmierzyć z nim po raz pierwszy. Jednak jak tylko usiedliśmy, poczuliśmy że wiatr dmie z coraz większą siłą i robi się bardzo chłodno. Otulamy się w pozycjach siedzących w śpiwory. Wkrótce robi się naprawdę bardzo zimno. Po jakimś czasie temperatura spada nieco poniżej zera, a poza kamiennym wiatrołapem porywistość wiatru jest bardzo nieprzyjemna. Nocny widok z Babiej Góry w kierunku zachodnim. Na wprost pod księżycem wznosi się masyw Pilska. Nocny widok ze szczytu Babiej Góry w kierunku północnym. U dołu widać oświetloną szosę biegnącą przez Zawoję. Silne światło po prawej na dole znajduje się pod stokiem narciarskim Mosorny Groń. Nocny widok ze szczytu Babiej Góry w kierunku Śląska. Widok spod kamiennego wiatrołapu w kierunku wschodnim. Na niebie widać Wenus. Jest godzina Przed godziną księżyc przenosi się już wyraźnie nad zachodni horyzont. Mniej więcej w tym samym czasie na przeciwległym nieboskłonie pojawia się niebiesko-granatowa poświata. Rozpoczyna się tzw. niebieska godzina. Chwilkę później pod tą poświatą, na styku z horyzontem pojawia się też wąska, czerwona łuna. Tworzą one niewielką aurę nad linią horyzontu. Księżyc jest już wyraźnie nad zachodnim horyzontem. Widok w kierunku wschodnim. Minęła Niebieska godzina trwa. Godzina Na styku z horyzontem pojawia się wąska, czerwona łuna. Na niebie nikną gwiazdy, ale Wenus jest wciąż wyrazista. Zachodzący księżyc, przyjmujący barwy brązowiejących czerwieni. Zachód księżyca. Brzask. Robi się nieprawdopodobne widowisko. Z jednej strony zachodzący księżyc przyjmujący barwy brązowiejących czerwieni, a po przeciwległej jaśniejący widnokrąg przygotowujący się na przyjęcie słońca. Jedno i drugie jest piękne i pociągające, cudowne tak, że trudno pogodzić się z tym, że w danym momencie możemy patrzeć tylko w jednym kierunku. Chciałoby się mieć oczy z przodu i z tyłu, albo może na te chwile zmienić się w kameleona i mieć niezależnie poruszające się źrenice. Po piętnastu minutach aura na wschodzie jest już kilkakrotnie szersza. Uwidacznia znajdujące się tam nieduże chmurki. Jaśnieje błękit na sklepieniu, a promieniejąca aura otoczona zostaje żółcią. Tymczasem po przeciwległej księżyc niknie, albo za horyzontem, albo w napływającej jasności ze wschodu. Niknie szarówka, giną widoczne jeszcze przed chwilą światła miast i wiosek. Na południu widać już ładny kontur Tatr, a przed nimi uwypuklają się kłęby morza mgieł. Panorama z Babiej Góry w kierunku wschodnim. Panorama z Babiej Góry w kierunku południowo-wschodnim. Z prawej widać Tatry. Tatry za morzem mgieł. Zniewoleni widowiskiem, walczymy z silnym, lodowatym wiatrem. Nie jest jednak najgorzej, a warunki pogodowe na tą porę roku są bardzo dobre jak powiadają rutyniarze nocnych wypadów na Babią Górę. Chciałoby się zjednoczyć z przyrodą i jej siłą, by nabrać mocy, zanim dzienny chaos da nam znać o sobie. Dla takich chwil, jak ta warto oddać odrobinę siebie, zapłacić trudem i zmęczeniem. Nie jest on współmiernie wysoki do wspaniałości obserwowanego zjawiska. Turyści na Babiej Górze oczekujący wschodu słońca. Magiczny czas na Babiej Górze trwa. Pojawiają się koloryzujące pomarańcze i fiolety. O godzinie barwy przybierają na intensywności. Teraz wszystko dzieje się jakby szybciej, nabiera jakby większej nerwowości, jakby miało za chwilę wybuchnąć. Gorce płoną w czerwieni, bo właśnie nad nimi znajduje się centrum gorejących barw. Płoną być może jak ongiś, gdy pozyskiwano na nich śródleśne polany do wypasu. Brzask nad morzem mgieł. Tatry o brzasku widziane z Babiej Górze. Intensyfikujące się czerwienie przenoszą się na grupkę obłoków wiszących nad horyzontem, aż w końcu o ponad gorczańskim grzbietem pojawia się rąbek tarczy słonecznej. Unosi się i rośnie z każdą sekundą. Świat ogarnia jeszcze półmrok, ale już wszyscy wiedzą, że na niedługo. W ciągu trzech minut słońce ukazuje nam całą swoją tarczę. Rozświetlają się szczyty górskie, a w doliny zaczynają wpadać ich cienie. Zawoja nie widzi jeszcze władcy dnia, podobnie jak wiele innych osad położonych w dolinach. Tam promienie słoneczne dotrą, ale jeszcze nie teraz. Robi się cieplej, ale wciąż silnie wieje. Przez ten czas niebo zabarwia się błękitem, takim, jaki znamy za dnia. Witamy kolejny dzień, piękniejszy od poprzedniego. Szczyt Babiej Góry pustoszeje. Godzina Intensyfikujące się czerwienie przenoszą się na chmury wiszące nad horyzontem. Gorce goreją. Mija godzina Gorce płoną być może jak ongiś, gdy pozyskiwano na nich śródleśne polany do wypasu. Godzina Ukazuje się rąbek tarczy słonecznej. Godzina Początek świtu. Godzina Godzina Godzina Godzina Godzina Niebo zaczyna zabarwiać się błękitem. Na szczycie Babiej Góry robi się cieplej, ale wciąż silnie wieje. Pakowanie ekwipunku. Widok ze szczytu po wschodzie słońca w kierunku południowym. Wczesny poranek na Babiej Górze. Mamy kolejny dzień, piękniejszy od poprzedniego. Godzina Szczyt Babiej Góry opustoszał. Z wierzchołka Babiej Góry schodzimy czerwonym szlakiem w kierunku wschodnim, na Przełęcz Brona. Najpierw schodzimy z kopuły szczytowej po kamiennych głazach. Jest dość stromo. W tym miejscu trzeba poświęcić dużo uwagi na to, gdzie stawiamy stopy, bo można trafić na chwiejne bloki skalne. Szlak wyrównuje się. Po lewej stronie mamy łagodne zbocza słowackie, ale po prawej przepaściste zbocza polskie, bardzo niebezpieczne we mgle. Przed nami, za morzem mgieł pokrywającym Rów Orawicki (słow. Oravická brázda) wznosi się Pilsko (słow. Pilsko; 1557 m - drugi po Babiej Górze co do wysokości szczyt górski w Beskidzie Żywieckim. Po lewej od niego ponad bielą chmur wystają grzbiety innych pasma górskich, w tym Małej i Wielkiej Fatry oraz Wielkiego Chocza. Na prawo od Pilska ciągnie się grupa Mędralowej i Pasmo Jałowieckie wznoszące się po północno-zachodniej stronie Zawoi. Na przedłużeniu naszego grzbietu mamy Małą Babią Górę (słow. Malá Babia hora; 1517 m Schodzimy w kierunku zachodnim. Przed nami widoczny jest masyw Pilska. Panorama na słowacką Orawę(słow. Orava, węg. Árva, niem. Arwa). Słowacka Orawa (słow. Orava, węg. Árva, niem. Arwa). Zbliżenie na Wielki Chocz (słow. Veľký Choč, 1608 m Szlak wiedzie już przez niską kosodrzewinę. Wiatr na tej wysokości nie jest już dokuczliwy. Przechodzimy nad urwiskami Kościółków. Spoglądamy za siebie na szczyt Babiej Góry, ponad którą słońce wisi już wysoko. Potem zostaje nam już patrzeć tylko przed siebie, wspominając przebyte niedawno szlaki. Chwilę później grzbiet załamuje się stromo w dół. Zejście na tym odcinku ułatwiają kamienne stopnie, po czym grzbiet wypłaszcza się z powrotem. Idąc pośród wysokiej kosodrzewiny docieramy na Przełęcz Brona (1408 m gdzie kończymy wędrówkę grzbietem masywu. Szlak czerwony skręca w prawo i północnym stokiem ostro schodzi do lasu, gdzie niebawem łagodnieje i prowadzi dalej po kamienistej ścieżce pod Schronisko PTTK na Markowych Szczawinach. Ponad urwiskiem Kościółków. Spoglądamy za siebie na szczyt Babiej Góry. Hala Miziowa na stokach Pilska z budynkiem schroniska, a za nią wznosi się Palenica (słow. Brts; 1343 m Przełęcz Brona (słow. Brána; 1408 m Widok w kierunku Pasma Jałowieckiego. Do Schroniska PTTK na Markowych Szczawinach docieramy o godzinie W wewnątrz trochę gwarno, tak jak zwykle w pogodne zawsze wita nas wspaniały uśmiech na twarzy pani Kasi, i pyszne śniadanie, smakujące ponad przeciętność, nie ujęte w schroniskowym menu. Dzień zapowiada się pięknie, aż szkoda, że wracamy. O godzinie zbieramy się drogę powrotną. Schodzimy innym szlakiem niż szliśmy do góry, czarnym do Podryzowanego, jednego z osiedli Zawoi. Schodzimy lasem w kierunku północno-wschodnim. Szeroka ścieżka początkowo wyraźnie obniża swój bieg, potem łagodnieje. Prowadzi przez zupełnie inny las o przewadze buków, nie przypominający gęstego boru, którym wspinaliśmy się na Markowe Szczawiny. Dróżka jest bardzo wygodna, prawie spacerowa. Jest tylko jeden bardzo stromy, ale krótki fragment, który pokonujemy zakosami po kamiennych stopniach. Znajdują się przy nim drewniane poręcze. Najtrudniejszy fragment czarnego szlaku do Podryzowanego. Kontynuujemy wędrówkę sielankowym traktem. Przechodzimy wzdłuż górnej krawędzi polany Sulowa Cyrhla, pokrywającej stoki po naszej prawej. Widać z niej północne stoki Babiej Góry. W okolicy Sulowej Cyrhli pojawia się niebieski szlak, odbijający do osiedla Zawoja-Policzne. Maszerujemy dalej leśnym grzbietem za czarnymi znakami. Wkrótce opuszczamy Babiogórski Park Narodowy i wchodzimy na stokowe łąki i pola, z porozrzucanymi zagrodami osiedla Ryzowane. Niedługo potem szlak skręca ostro w prawo i wprowadza na drogę do osiedla Podryzowane. O godzinie osiągamy szosę łączącą Zawoję z Krowiarkami, gdzie mamy przystanek busa i koniec trasy. Widok z Polany Sulowa Cyrhla w kierunku Babiej Góry. Łąki osiedla Ryzowane. Osiedle Ryzowane. Zawoja Podryzowane. Udostępnij: Jest taka okoliczność, kiedy nie ma znaczenia ile godzin śpię, bo zawsze i wszędzie jestem chętna! Tak, mowa tu oczywiście o wyjeździe w góry. Ale! Żeby było jeszcze ciekawiej, w góry uwielbiam jeździć bardzo wcześnie rano, tak ekstremalnie wcześnie. Z dwóch powodów: rano jest bardzo mało ludzi na szlaku, czujesz ten spokój i ciszę oraz dlatego, że można załapać się na przepiękny wschód słońca! No właśnie, ale nie z każdej góry zobaczymy piękne poranne słoneczko. Zobaczcie zatem jak się przygotować na wschód słońca w górach – gdzie iść i co zabrać? Kilka praktycznych wskazówek zanim wyruszymy na szlak: Sprawdź, o której godzinie będzie wschód słońca w danym miejscu. Zazwyczaj wystarczy wpisać w Google na przykład „wschód słońca Skrzyczne godzina” i już nam się pojawi informacja kiedy słoneczko pojawi się na niebie,Sprawdzając godzinę od razu zobacz jaka będzie pogoda! Nie ma sensu pchać się w góry jeśli będzie padać, lub jeśli będzie bardzo duże zachmurzenie, szczególnie jeśli to właśnie wschód słońca jest naszym celem, polecam stronę Mountain Forecast albo Weather Norway gdzie możemy sprawdzić pogodę dla każdego miejsca w Polsce i, o dziwo, zawsze się sprawdza!Przygotuj odpowiednie ubranie i sprzęt . Chodzi mi o dopasowanie ubrania do warunków pogodowych i temperatury. Na szczycie wcześnie rano może być zimno, warto więc zabrać dodatkową bluzę do plecaka. Obowiązkowo trzeba zabrać latarkę (najlepiej nie tą w telefonie), część drogi przemierza się przecież po ciemku. I wiecie co? Nic tak nie smakuje, jak ulubione śniadanie i kawa, bądź herbata na szczycie. Polecam więc wziąć ją do termosu. Czy muszę wspominać o odpowiednich butach? Dokładnie sprawdź trasę. Ustal wcześniej gdzie idziesz i którym szlakiem oraz gdzie zostawić samochód. Policz dokładnie ile czasu Ci zajmie dojazd autem oraz trekking tak, by zdążyć na wschód. Jeśli nie masz papierowej mapy, koniecznie sprawdź szlak na mapach turystycznych online. Ok, to teraz jeśli już wiemy, jak się przygotować, pozostaje nam jeszcze odpowiedź na pytanie: gdzie pójść na ten wschód słońca w górach? Nie jestem wyrocznią i nie byłam w większości miejsc, a raczej mam swoje stałe miejscówki, gdzie można łatwo i przyjemnie zobaczyć poranne słońce. Lista nie jest więc kompletna, ale wierzę, że z upływem czasu będzie się poszerzać, jak będę eksplorować nowe miejsca. I koniecznie napisz mi w komentarzu o miejscu, o którym nie wspomniałam, a daje piękne poranne doznania. Beskid Mały Kiczera – 827 m Przez przypadek odkryłam tę górę już wiele lat temu, gdy z bratem pojechaliśmy na wschód na Żar, ale coś nam zasłoniło piękny widok słoneczka^^ I tak podrążyliśmy, poszukaliśmy na mapie co to za góra, podjechaliśmy trochę autem, podeszliśmy 20 min na nogach i już byliśmy na szczycie, z którego rozpościera się piękny widok. Bo na Kiczerę najlepiej jest się dostać wyjeżdżając na Żar, ale zostawiając auto tuż poniżej zbiornika. Następnie ruszamy szlakiem czerwonym, o tak jak na tej mapce. Normalnie w ciągu dnia jest tam zakaz ruchu autem dla osób nie mieszkających, ale obowiązuje on bodajże od godziny 7 (przynajmniej kiedyś tak było), więc rano można spokojnie podjechać. To jeden z najłatwiej dostępnych szczytów, który ukazuje nam piękne widoki! Beskid Żywiecki Wielka Racza – 1236 m Kolejna przyjemna, ale już nieco bardziej wymagająca górka. Na szczycie znajduje się wieża widokowa, z której rozpościera się naprawdę niezwykły widok z każdej strony! Byłam już wiele razy na wschodzie słońca na Wielkiej Raczy, ale, co ciekawe, nie mogłam znaleźć żadnego zdjęcia bezpośrednio ze wschodu! Na szczyt najlepiej udać się z Rycerki Kolonii – szlakiem żółtym. Jest na dole parking, na którym można zostawić auto, chociaż nie raz słyszałam, że ktoś miał później porysowany samochód, albo przebitą oponę. Ja na szczęście nie miałam takich doświadczeń. Na górę idzie się niecałe 2 godziny, ale jeśli ktoś ma dobrą kondycję to wyjdzie w niecałe półtorej :) A i oczywiście jest też druga opcja – można wyjść dzień wcześniej i spać w schronisku, skąd już wystarczy przejść kilkanaście metrów, żeby doświadczyć cudownych widoków. Babia Góra – 1725 m Nasza Królowa. Każdego dnia, gdy tylko jest ładna pogoda, przyciąga dzikie tłumy turystów, nawet na wschody słońca! Nic w tym dziwnego, ponieważ już po godzinie trekkingu jesteśmy na takiej wysokości, z której z każdej strony rozpościera się piękna panorama. Należy jednak pamiętać, że to najwyższy szczyt w naszych Beskidach i bywa również bardzo nieobliczalny. Na górę najlepiej jest się udać z przełęczy Krowiarki i szlakiem czerwonym na szczyt – w jedną stronę idzie się około 2 h. Na początku jest on dosyć stromy, dlatego szybko łapiemy wysokość. A potem już się idzie i idzie i idzieee… Serio, jak już myślisz, że za kolejnym pagórkiem będzie szczyt, to nie, nie będzie :) Musisz uzbroić się w cierpliwość. Jeśli masz czas to warto potem zejść do Schroniska Markowe Szczawiny i potem już całkiem płaskim szlakiem niebieskim z powrotem do Przełęczy Krowiarki. Polecam każdemu chociaż raz w życiu doświadczyć tego widoku. Nawet Emilka (w wieku 3 lat) i Marcin byli na Babiej, chociaż nie na wschodzie słońca! :) Pilsko – 1557 m Drugi po Babiej najwyższy szczyt w Beskidzie Żywieckim. I dający równie piękne i zapierające dech w piersiach widoki! Na szczyt najlepiej iść z Korbielowa i chyba najszybciej jest wędrować nartostradą, aż dojdziemy do Schroniska na Hali Miziowej. Następnie można iść szlakiem żółtym, albo dalej nartostradą do góry, aż się dojdzie do szlaku niebieskiego i nim już w stronę szczytu. Należy jednak zwrócić uwagę, że szlak niebieski prowadzi tylko do Góry Pięciu Kopców, skąd jeszcze chwilka zostaje nam do właściwego szczytu Pilska. Beskid Śląski Malinowska Skała – 1152 m Ten szczyt absolutnie skradł moje serce i nie wiem czemu tak długo się przed nim broniłam ^^ Uwielbiam tu wychodzić, gdy nie mam za dużo czasu i chcę zrobić tylko „szybką akcję”. Najlepiej podjechać na Biały Krzyż do Szczyrku i stamtąd czerwonym szlakiem na Malinowską Skałę. Czas przejścia wynosi około godziny, może ciut więcej w zależności od kondycji. Ale właśnie chyba tu widziałam najpiękniejszy wschód słońca w górach w życiu! Ochodzita – 895 m Przyznaję się bez bicia, że nie byłam tu na wschodzie słońca, ale wiem, że jest obłędny! A góra ta musiała się znaleźć na mojej liście, ponieważ jest tak łatwo dostępna, że aż grzech nie skorzystać! Bo czy około 7 minutowe podejście to długo? ^^ Auto zostawiamy koło Karczmy Ochodzita w Koniakowie i śmigamy na górę i już. :) Miejsce jest dobre zarówno na wschody, jak i zachody słońca. Bielsko – Biała: wzgórze Trzy Lipki – 386 m I chociaż to nie góra, bardzo chciałam, żeby ta pozycja znalazła się na mojej liście. Gdy już nie masz czasu na żadne górskie wyprawy, a chcesz przeżyć poranek w ciszy i na spokojnie podziwiając piękne widoki, polecam wybrać się właśnie tutaj. Autem możemy dojechać na samą górę, podejść parę metrów i nacieszyć wzrok panoramą Bielska i okolicznych gór. Polecam! Mam nadzieję, że chociaż trochę zachęciłam Cię do spróbowania takiej, czasem może trochę ekstremalnej, formy aktywności. Daj znać, czy dzięki temu wpisowi na coś się zdecydowałaś! A może znasz jakieś jeszcze fajne miejsce na wschód słońca? Koniecznie mnie poinformuj, muszę je zobaczyć :) Wpis oczywiście będzie na bieżąco aktualizowany tak, jak moje portfolio górskich wschodów! Pięknego dnia! I samych pięknych wschodów słońca w górach. :)

babia góra wschód słońca godzina